Już dawno powinienem był sięgnąć do prozy Mariana Pankowskiego. Od dziś mogę twierdzić, że powinienem sięgnąć po następną prozę tego autora. Zaleca się poetyckością, oszczędnym gospodarowaniem słowem i podejmowaniem ważnych kwestii.
Tak mogę sądzić po lekturze mikropowieści Była Żydówka, nie ma Żydówki (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2008). Prosta z pozoru, ale nasycona mitami i stereotypami, historia osoby, która ocalała z Holokaustu i chce o tym opowiedzieć swoim pobratymcom w Stanach Zjednoczonych, którzy ją tam zaprosili i byli ciekawi jej losów. Ale ma obawy, że jej nie uwierzą. Wyręcza ją autor. Wiejska rodzina ukrywa ją w stodole, w tajemnicy przed dziećmi, bo mogą wypaplać. Wiedzą tylko tyle, ile było konieczne, czyli że wstąpiła w nadziei na pożywienie i poszła sobie. Dzieci jednak wypatrzyły ją i trzeba im było wytłumaczyć, że to co widziały to jakaś zjawa. Nie ryzykowała jednak i dołączyła do grupy ludzi pędzonych do pracy.
Powieść kończy przejmujący wiersz zaczynający się od słów:
My mieszkańcy europejskiej Krainy Nigdzie,
Jesteśmy zazdrośni o Wasze pierwszeństwo w dziejach cierpienia narodów...Jakby autor przeczuł nadejście dzisiejszych macherów od polityki historycznej i ich publiczności...

Tak mogę sądzić po lekturze mikropowieści Była Żydówka, nie ma Żydówki (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2008). Prosta z pozoru, ale nasycona mitami i stereotypami, historia osoby, która ocalała z Holokaustu i chce o tym opowiedzieć swoim pobratymcom w Stanach Zjednoczonych, którzy ją tam zaprosili i byli ciekawi jej losów. Ale ma obawy, że jej nie uwierzą. Wyręcza ją autor. Wiejska rodzina ukrywa ją w stodole, w tajemnicy przed dziećmi, bo mogą wypaplać. Wiedzą tylko tyle, ile było konieczne, czyli że wstąpiła w nadziei na pożywienie i poszła sobie. Dzieci jednak wypatrzyły ją i trzeba im było wytłumaczyć, że to co widziały to jakaś zjawa. Nie ryzykowała jednak i dołączyła do grupy ludzi pędzonych do pracy.
Powieść kończy przejmujący wiersz zaczynający się od słów:
My mieszkańcy europejskiej Krainy Nigdzie,
Jesteśmy zazdrośni o Wasze pierwszeństwo w dziejach cierpienia narodów...Jakby autor przeczuł nadejście dzisiejszych macherów od polityki historycznej i ich publiczności...
