Oczywistość? Tak! Więc czemu o tym piszę? Otóż kupiłem do biblioteki książkę austriackiego filozofa polityki Erika von Kuehnelta-Leddihna "Demokracja - opium dla ludu"., wydaną niedawno przez warszawską oficynę "Prohibita". Z krótkiej charakterystyki sporządzonej przez księgarnię internetową można było sądzić, że jest to poważna naukowa publikacja, ukazująca słabe strony demokracji. Nie sądziłem jednak, że jest to totalna rozprawa z demokracją liberalną. Autor uważa, że poszerzanie kręgów ludzi uprawnionych do uczestnictwa w demokracji to efekt manipulacji ideologów, którzy potrzebowali coraz szerszego poparcia w wyborach. W efekcie biorą w nich udział ludzie bez odpowiedniego statusu majątkowego, wykształcenia, analfabeci, w nawet kobiety i osoby areligijne., czyli nie kierujący się wartościami chrześcijańskimi. Tylko czekać, gdy prawa wyborcze dostaną dzieci. I tak przez 117 stron. Dopiero w posłowiu dochodzi do puenty. Otóż to właśnie demokracja liberalna doprowadziła do tego, że masy powołały do władzy Hitlera, którego naczelny propagandysta Goebbels zaczytywał się w pismach Platona i czerpał z dorobku autorów Rewolucji Francuskiej.
środa, 22 sierpnia 2012
Demokracja - opium dla ludu
O tym, że demokracja ma liczne wady wiadomo od wtedy, gdy pojawiła się jako system ustrojowy. Ale stale ewoluuje. Chyba we właściwą stronę, stając się dostępna oraz szerszym kręgom społecznym. A tam, gdzie jej nie ma jest przedmiotem dążeń inteligencji oraz niższych wart społecznych.
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Nacjonalizm oczami antropologa
Wydarzenia ostatnich lat, różne marsze z pochodniami, dziwnymi sztandarami, pikniki z zamawianiem po pięć piw gestem jednej ręki skłoniły mnie do zapoznania się z istotą nacjonalizmu. Toteż na wolnych kilka dni od święta, które moja mama nazywała Matki Boskiej Zielnej do niedzieli, bo mieliśmy w bibliotece pranie wykładzin,. wziąłem pachnącą jeszcze świeżym drukiem książkę prof. Krzysztofa Jaskułowskiego "Wspólnota symboliczna : w stronę antropologii nacjonalizmu" (Gdańsk : Katedra, 2012). Zaintrygowała mnie, gdyż autor analizuje przejawy tej ideologii najświeższymi wydarzeniami i zjawiskami w kraju, którymi żyliśmy - i wciąż żyjemy - w ciągu ostatnich kilku lat. Analizie antropologa zostały więc poddane reakcje prawicowych publicystów i historyków na książkę Jana T. Grossa "Strach", stosunek prawicowych polityków do akcesu Polski do Unii Europejskiej, mitologizacja katastrofy smoleńskiej przez polityków PiS, wydarzenia związane z tzw. walką o krzyż przed pałacem prezydenckim, emancypacyjne dążenia mniejszości etnicznych (Kaszubów i Ślązaków oraz tzw. stadionowy patriotyzm. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że na książkę składają się artykuły autora publikowane przez ostatnie dwa lata w pracach zbiorowych oraz czasopismach naukowych. Całość jest jednak spójna i gdyby nie pewne drobne powtórzenia oraz brak podsumowania trudno byłoby się tego domyślić.
niedziela, 5 sierpnia 2012
Państwo i kościół. Co może oznaczać ich rozdzielenie
Jeden z odwiedzających mój blog napisał, że opowiada się za rozdzieleniem Kościoła i państwa. Należy więc z tego wnosić, że on tej rozdzielności nie dostrzega. Przypuszczam zresztą, że nie on jeden.
Tymczasem Konstytucja RP z 1997 roku w pkt. 3 art. 25 zawiera zapis o autonomii oraz wzajemnej niezależności obu podmiotów. Podobny zapis znajduje się w art. 1 konkordatu między Polską a Watykanem.
Czemu więc znaczna część obywateli naszego kraju nie odczuwa tego rozdziału w praktyce?
Tymczasem Konstytucja RP z 1997 roku w pkt. 3 art. 25 zawiera zapis o autonomii oraz wzajemnej niezależności obu podmiotów. Podobny zapis znajduje się w art. 1 konkordatu między Polską a Watykanem.
Czemu więc znaczna część obywateli naszego kraju nie odczuwa tego rozdziału w praktyce?
sobota, 28 lipca 2012
Batalion czołgów, czyli między Szwejkiem a CK Dezerterzy
Jedną z książek stanowiących Mariuszowi Szczygłowi asumpt do wynurzeń na temat szwejkowania i w ogóle bycia Czechami jest powieść Josefa Skvoreckiego "Batalion czołgów". Właśnie ją kończę i polecam jako lekturę tym, którzy lubią dobrą zabawę literacką.
Miejscem akcji jest niewielka miejscowość, gdzie stacjonował na początku lat pięćdziesiątych 7. Batalion Czołgów Armii Czechosłowackiej. Opowiedziane historie o tym, jak przygotowywano żołnierzy do egzaminu na Odznakę Juliusza Fucika lub finalizowano konkurs na wiersz o tematyce wojskowej odmalowują całe zakłamanie wszelkich "walk o..." toczonych w czasach stalinowskich. Tyle, że wiekszość autorów opisuje to z powagą, zaś Skvorecky czyni to z niesłychanym wręcz humorem. Do uśmiechu nie usposabiają jednak same opisane historie (te bywają rozmaite, czasem dramatyczne), lecz sposób ich opisania. Np. o pewnej sztuce w teatrze praskim, w którym wedle autora negatywna bohaterka aktorka, ubrana jest w jasny kostium i chodzi na szpilkach, podczas gdy postać pozytywna, lekarka, nosi kitel, buty na plaskim obcasie, we włosy ma wpiętą wsuwkę i inne postępowe ozdóbki.
Miejscem akcji jest niewielka miejscowość, gdzie stacjonował na początku lat pięćdziesiątych 7. Batalion Czołgów Armii Czechosłowackiej. Opowiedziane historie o tym, jak przygotowywano żołnierzy do egzaminu na Odznakę Juliusza Fucika lub finalizowano konkurs na wiersz o tematyce wojskowej odmalowują całe zakłamanie wszelkich "walk o..." toczonych w czasach stalinowskich. Tyle, że wiekszość autorów opisuje to z powagą, zaś Skvorecky czyni to z niesłychanym wręcz humorem. Do uśmiechu nie usposabiają jednak same opisane historie (te bywają rozmaite, czasem dramatyczne), lecz sposób ich opisania. Np. o pewnej sztuce w teatrze praskim, w którym wedle autora negatywna bohaterka aktorka, ubrana jest w jasny kostium i chodzi na szpilkach, podczas gdy postać pozytywna, lekarka, nosi kitel, buty na plaskim obcasie, we włosy ma wpiętą wsuwkę i inne postępowe ozdóbki.
czwartek, 26 lipca 2012
W Kórniku
Od wtorku odpoczywam po rocznej pracy. Żona zaproponowała okolice Poznania i sama wybrała miejsce stacjonowania. Mieszkamy więc do niedzieli w uroczym, ładnie położonym nad Jeziorem Kórnickim hotelu "Daglezja". Na skraju miasteczka, nieopodal zaczynającej się tu autostrady wiodącej do Poznania i przy drodze na Mosinę i Stęszew. Jest niedrogi (niespełna 170 zł za wygodny dwuosobowy pokój ze śniadaniem w formie bufetu z dużym wyborem serów, wędlin i zieleniny)., a personel profesjonalny i uczynny.
Nie potrafiłem podłączyć się do bezprzewodowego Internetu, ale tuż przy drzwiach do naszego pokoju stoi komputer do dyspozycji gości. I z niego korzystam.
We wtorek było tylko rozeznanie terenu, w ramach którego trafiłem do miłej knajpki tuż przy schodach pałacu Działyńskich. Wczoraj obeszlismy z żoną arboretum przy pałacu, a po obiedzie zrobiłem sobie długą wędrówkę wokół jeziora. Po drodze napotkałem dość okazał dom, w którym 90 lat temu przyszła na świat Wisława Szymborska. Nie wszedłem do środka, bo zdał mi się zamieszkały przez jakąś rodzinę lub rodziny. Obszedłem dookoła, zrobiłem zdjęcia i poszedłem dalej, do Bnina, który stanowi dziś już część Kórnika.
Nie potrafiłem podłączyć się do bezprzewodowego Internetu, ale tuż przy drzwiach do naszego pokoju stoi komputer do dyspozycji gości. I z niego korzystam.
We wtorek było tylko rozeznanie terenu, w ramach którego trafiłem do miłej knajpki tuż przy schodach pałacu Działyńskich. Wczoraj obeszlismy z żoną arboretum przy pałacu, a po obiedzie zrobiłem sobie długą wędrówkę wokół jeziora. Po drodze napotkałem dość okazał dom, w którym 90 lat temu przyszła na świat Wisława Szymborska. Nie wszedłem do środka, bo zdał mi się zamieszkały przez jakąś rodzinę lub rodziny. Obszedłem dookoła, zrobiłem zdjęcia i poszedłem dalej, do Bnina, który stanowi dziś już część Kórnika.
Subskrybuj:
Posty (Atom)