Jan Józef Szczepański nie żyje już od 15 lat, ale wciąż pisze. W zeszłym roku Wydawnictwo Literackie, z którym pisarz miewał na pieńku, wydało odczytany z rękopisu przez jego syna Michała piąty tom jego Dziennika, obejmujący lata 1981-1989, okres w życiu autora Polskiej jesieni szczególny.
Wybór po śmierci Jarosława Iwaszkiewicza na prezesa Związku Literatów Polskich właściwie zbiegł się z okresem euforii związanej z powstaniem NSZZ "Solidarność" i niedługo potem Komitetu Porozumiewawczego Stowarzyszeń Twórczych, który zabrał się do stwarzania warunków do jak najdalej idącej wolności artystycznej oraz przygotowań do Kongresu Kultury Polskiej. Sam zostałem w połowie 1981 r. włączony do tego gremium i mogłem z bliska obserwować szczególnie jasno stawiających sprawy w rozmowach z funkcjonariuszami partii i rządu prezesa filmowców Andrzeja Wajdy i i prezesa związku plastyków Jerzego Puciaty oraz właśnie Szczepańskiego, który jednak swoją stanowczość ubierał w bardziej okrągłe zdania.