Po paru książkach Vincenta Seversky'ego sięgnąłem po powieść innego byłego polskiego asa wywiadu - Roberta Michniewicza, autora już paru powieści szpiegowskich.
W powieści Fałszywa gra (Czarna Owca, 2026) młody niemiecki arystokrata gruntownie wykształcony, między innymi na Uniwersytecie Jagiellońskim, władający kilkoma językami, w tym oczywiście polskim, ale i rosyjskim, wie, że stoi przednim kariera. Podobnie jak jego ojciec, właściciel majątku na Pomorzu Zachodnim, jest wrogiem nazizmu, który na dobre zainstalował się w Niemczech i Austrii, ale wiadomo, że apetyty Hitlera na tym się nie kończą. Wiadomo, że trudno będzie na tym etapie je powstrzymać, ale można to nazistom utrudnić.
Podejmuje zdumiewającą jak na Niemca decyzję - zgłasza się do polskiej agentury w Berlinie, zostaje przeszkolony, ćwiczy się jeszcze w byciu niewidzialnym w poruszaniu się po mieście, nawiązuje kontakt z osobą, która ma być łącznikiem między nim a polskimi służbami wywiadowczymi w Warszawie.
Decyduje się na karkołomne zadanie. Usadowi się w centrali Abwehry z widokami na karierę w jej strukturach. Ma wszak atuty: pochodzenie arystokratyczne, wykształcenie, znajomość kilku języków, co w perspektywie przewidywanej napaści na Polskę może być przydatne. Idzie mu jak z płatka: zostaje wstępnie, a następnie po sprawdzeniu definitywnie przyjęty. Wywiązuje się z kolejnych poleceń i nie mija rok, gdy osiągnąwszy kolejne szczeble znajduje się wśród najbliższych współpracowników admirała Canarisa.
Otrzymuje odpowiedzialną misję nawiązania kontaktów z wywiadem sowieckim. W Moskwie poznaje na własnej skórze sposoby pracy tamtejszego wywiadu i stara się potem, żeby już spotykać się z agentami w połowie drogi - w Gdańsku. Już wiadomo, że szykuje się porozumienie władz niemieckich z sowieckimi. Jednak meldunki słane do wywiadu wojskowego w Warszawie, gdzie szefem służb jest niedoświadczony pułkownik kawalerii, nie budzą wiary, czemu winne są też służby MSZ, których wywiad tych informacji nie potwierdza. Von Wedel,bo tak nazywa się bohater powieści wspólnie z władzami Abwehry doprowadzając ostatecznie do paktu von Ribbentrop - Mółotow przygotowały jeszcze dla strony sowieckiej niespodziankę, która była gorzkim rewanżem za sposób potraktowania wysłańca z Berlina przez pułkownika, który tymczasem awansował w strukturach sowieckich.
Czytając tę powieść cały czas obawiałem się, że młody szpieg zostanie zdekonspirowany, jak nie przez Niemców, to Rosjan, bo udawały mu się kolejne akcje podejrzanie gładko.
Dopiero w posłowiu dowiedziałem się, że było to niemożliwe. Bo powodzenie poprzednich powieści o akcjach młodego szpiega spowodowało, że autor powieści uległ namowom wydawcy, żeby opowiedzieć o początkach jego kariery.
Trochę to przypomina powieść Rewolwer Marka Krajewskiego, której autor po sukcesie serii powieści o komisarzu Eberhardzie Mocku zawarł w niej genezę decyzji ambitnego studenta filologii klasycznej na niemieckim wtedy Uniwersytecie Wrocławskim, który uwikłał się w konszachty ze swoim profesorem, co wymagało działań dyskretnych, ale czasem brutalnych i nie pozostało mu nic innego niż zamiast robić karierę akademicką, skorzystać z nabytych umiejętności.
niedziela, 12 lipca 2026
Niemiecki agent w slużbie Polsce
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz