Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książnica Pomorska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książnica Pomorska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 listopada 2022

Mój kolega Staszek

Jeszcze tydzień temu niczego nie przeczuwając, choć  wiekowy był, wysłałem Mu życzenia urodzinowe. A dwa dni potem otrzymałem wiadomość ze Szczecina, że Staszek Krzywicki otrzymał około setki życzeń, ale zmarł 31 maja w wieku 89 lat.
Poznałem Go w maju 1981 r. podczas Krajowego Zjazdu Delegatów Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. Obaj kandydowaliśmy do funkcji przewodniczącego Zarządu Głównego. Choć jakby w innych fazach wyborów. 
Jako interesujący się bibliotekarstwem wiedziałem, że był dyrektorem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Szczecinie. Na miejscu dowiedziałem się, że istnieje Zespół Bibliotekarzy Partyjnych przy Wydziale Kultury KC PZPR i Staszek jest jego przewodniczącym. Ta jego funkcja akurat wiosną 1981 r. zresztą Mu nie pomogła. Okazało się zresztą, że były takie zespoły pisarzy, wydawców, artystów teatrów i innych dziedzin sztuki.
Z racji pełnionych funkcji spotykaliśmy się przez osiem lat regularnie mniej więcej co kwartał, jak nie na posiedzenia Zarządu Głównego SBP, którego Staszek był członkiem, to w Komitecie Centralnym partii, gdzie byłem na posiedzenia Zespołu zapraszany. Ale to były oficjałki, podczas których raczej nie była czasu na luźne rozmowy.
Niedługo potem, może rok, a więc w trakcie trwającego jeszcze stanu wojennego, z racji funkcji miałem okazję wzięcia udziału w konferencji, takiej ni to naukowej, ni organizacyjnej. I tam dopiero okazało się, że Staszek  jest KIMŚ, zwłaszcza w skali lokalnej. Na konferencji obecni byli funkcjonariusze państwowi i partyjni wyższego szczebla niż na zjeździe SBP. Oczywiście gościli też miejscowi notable. Podczas trzech dni mieliśmy zapewniony objazd autokarem po bibliotekach odległych o kilkadziesiąt kilometrów od Szczecina. Oczywiście poznaliśmy też Bibliotekę Wojewódzką. Dzięki zabiegom jej Dyrektora zgromadzono tu  znaczną część rękopiśmiennej spuścizny zamieszkałego bodaj w 1949 r. Konstantego I. Gałczyńskiego, ale też Witkacego oraz pisarzy związanych z Pomorzem Zachodnim, łącznie z ich księgozbiorami. W efekcie każdy, kto naukowo zajmował się twórczością tych pisarzy nie mógł nie skorzystać z gościnności tej biblioteki. Opowiedział, w jaki sposób zapewniał bibliotece spuścizny żyjących szczecińskich pisarzy, np. żyjącego jeszcze wtedy małżeństwa Joanny i Jana Kulmów. Prosił po prostu o deklarację przekazania całości lub części  zbiorów bibliotece. W pamiętniku krakowskiego uczonego literaturoznawcy Henryka Markiewicza przeczytałem, że zapisał całość swych liczących ponad 60 000 zbiorów Książnicy Pomorskiej, jak z czasem (w 1994 r.) została nazwana ta biblioteka. Za życia zbiory znajdowały się we wszystkich zakamarkach, łącznie z piwnicą mieszkania uczonego, a on z tytułu przechowywania depozytu pobierał coś w rodzaju renty.


A Staszek z sukcesem rozwijał bibliotekę i budował jej pozycję. Oprócz kwartalnego biuletynu uruchomił w 2001 r. serię "Monumenta Pomeranium". Biblioteka pod jego kierunkiem publikowała też katalogi swoich cymeliów, a miała cenne kolekcje starodruków, grafiki i malarstwa, muzykaliów, a także rzadkość w skali krajowej - zbiory buddystyczne. Rosnące szybko zbiory, dziś liczące ok. 1,5 mln. jednostek, wymagały ciągłego poszerzania przestrzeni, a w 1999 r. Książnica otrzymała nowy gmach, który jakby pomieścił dotychczasowy, z zachowaniem jej fasady. Jak Staszek podkreślał z dumą, w otwarciu uczestniczył ówczesny prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski.
Wielkie uznanie uzyskał uruchamiając wypożyczalnię obrazów. Użytkownik biblioteki mógł na kilka miesięcy wypożyczyć do domu oryginalny obraz w ramie.  Nie pamiętam, ale wynosiła opłata, z pewnością symboliczna. Oczywiście krok po kroku znaleźli się naśladowcy w całym kraju.
Podnosił też rangę biblioteki nadając jej najpierw nazwę Książnicy  Zachodniopomorskiej, a w 1994 r. już oficjalnie Książnicy Pomorskiej, przysparzając jej zadań, ale i prestiżu.
Potem jeszcze kilkakrotnie byłem gościem Staszka i kierowanej przezeń Książnicy, już to z odczytami, już w roli uczestnika konferencji lub seminariów. Raz nawet kwaterowałem w filii zamiejscowej w Buku niedaleko Golczewa, gdzie zgromadzone były właśnie zbiory buddystyczne. Pamiętam, że będąc kilka dni w Szczecinie zwiedziliśmy ze Staszkiem kilka eleganckich lokali gastronomicznych.
Któregoś wieczoru ni stąd ni zowąd Staszek zniknął. Pomyślałem, że poszedł do toalety, ale po pół godzinie zacząłem zwiedzać miejsca, w których razem byliśmy, bo może coś zgubił i szuka, a w końcu wróciłem do hotelu. A rano Staszek jakby nigdy nic o 8.00 pojawił się w pracy. Wyjaśnił, że bał się, że wypije o kieliszek za dużo. Przy okazji wyjaśnił mi swoją regułę. Jak się rano budzisz w piżamie, znaczy, że było jak należy. Jak w ubraniu, ale bez butów, to znaczy, że przekroczyło się miarę. A jak rano budzisz się w ubraniu i butach i niekonicznie w domu, należy sobie przypomnieć, gdzie skończyło się biesiadowanie i na wszelki wypadek długo się w tym miejscu nie pokazywać. W ogóle był znakomitym biesiadnikiem, rozmownym i z ogromnym poczuciem humoru. Co prawda lubił się też wtedy przechwalać... Miał czym, jako dyrektor postępach w rozwoju biblioteki, jako emeryt sukcesami dzieci i wnuków oraz domem z przyległościami w Warpnie, gdzie jako tzw. weteran pracy osiadł.
Staszek utrzymywał też kontakty zagraniczne, dzięki którym wzbogacał zbiory, ale też do Książnicy ściągali użytkownicy z Niemiec, wszak Książnica powstała na bazie zbiorów poniemieckich znajdujących się w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim. Z tego tytułu raz czy dwa spotkaliśmy się w małym miasteczku nad Mozelą, gdzie wydawnictwo Lange & Springer organizowało doroczne spotkania z przedstawicielami współpracowników.
Od około pięciu lat spotykaliśmy się na Facebooku. Nie za często, ale powiadamialiśmy się co u nas słychać, a Facebook przypominał nam o urodzinach Kolegi. Osobiście widzieliśmy się podczas obchodów 100-lecia SBP. Był jak zwykle wyprostowany, poruszał się dziarsko. Ale to było 5 lat temu