Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wakacje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 czerwca 2021

W Kołobrzegu z książką

Jako seniorzy mamy przywilej urządzania sobie  ferii i wakacji w dowolnym terminie, a także tu i ówdzie korzystać z ulg w opłatach. Dlastego też wybralismy się na tygodniowy pobyt w Kołobrzegu w ostatnim możliwym terminie przed sezonem letnim.
I trafiliśmy znakomicie. Wbrew wcześniejszym prognozom było - umiarkowanie - ciepło i pogodnie. Od 19 do 23 stopni i tylko jednego przedpołudnia lekko popadało. Po południu znów było jaqk należy. 
Odbywaliśmy długie spacery, najczęściej po tych samych szlakach, bo to jednak niewielkie miasto. Najczęście promenadą nadmorską do latarni morskiej i ewentualnie do końca falochronu, a w drugą strone do Parku Fredry. Oczywiście nie można było nie pójść do rynku i nie zobaczyć bazyliki, także od środka. Nie miałem nigdy w historii posiadania smartfona z krokomierzem tygodnia ze średnią ponad 12 000 kroków.

Na miejscu okazało się, że wymóg certyfikatu o zaszczepieniu, o czym uprzedzono nas telefonicznie uprzedzono, traktowany jest nader serio. Nie mielismy go, tzn. ja miałem, ale nie wydrukowany a QR code sfotografowałem w sposób niepełny, ale mielismy karteczki z datami zaszczepień i miła lielęgniarka dyżurna mogła dzięki temu nam je wydrukować. Karmiono nas hojnie i smacznie. Kiedy nie dojadłem ziemniaków i jarzyn podczas pierwszego obiadu i usprawiedliwiłem się, że wszystko było bardzo smaczne, ale to dla nas  za dużo, pani z personelu odpowiedziała podziękowaniem i dodała, że kto ru przyjechał w nadziei, że schudnie, może już wracać do domu. Jednak zostaliśmy, a w domu okazało się, że jednak nieco zrzuciłem z wagi, a zonie nie przybyło. Może dlatego, że jej średnia dzienna kroków oscylowała wokół 8000 kroków. Co i tak jest jej rekordem.
Czytałem malo. Właściwie głównie w czasie "popasów" w spacerach. Zawsze bowiem miałem ze sobą książkę lub numer "Newsweeka" czy "Tygodnika Powszechnego". Zamawiałem sobie piwko lub kawę i czytałem. No i trochę przed zaśnięciem. Zasypiałem jednak szybciej niż zwykle.

wtorek, 11 września 2018

Bibliotekarskie spotkania w Gdańsku. I powrót do pracy

Trzecią turę wakacji tradycyjnie, od 48 lat, spędziliśmy w Gdańsku, gdzie dzięki rodzeństwo żony mamy wygodną darmową kwaterę niedaleko od morza. I nawet gdy pogoda bywa taka sobie, niepodobna tam się nudzić. Dokładnie 40 lat temu broniłem na tamecznym, młodym jeszcze uniwersytecie mego doktoratu. I mam tam wielu przyjaciół i dobrych znajomych. Tych dobrych znajomych też mógłbym nazwać przyjaciółmi, ale nie wiem, co oni na to.
Jest ich tyle, że gdybym nawet każdy z jedenastu dni pobytu poświęcić na spotkania, i tak nie podołałbym zamiarowi. Na szczęście (?) niektórzy jeszcze nie wrócili z wakacji lub pobytów służbowych, mogłem kilka popołudni spędzić na tzw. łonie rodziny i/lub natury. A pogoda dopisała jak rzadko kiedy.
Z przyjaciółmi ze studiów objechaliśmy kawał Kaszub - od Gdańska do Kościerzyny (jakże zmieniła się w ciągu 10 lat, kiedy byliśmy tam ostatnio!) po Jezioro Żarnowieckie, które oglądaliśmy zarówno z bliska, jak i z wieży w Gniewinie. Dwie moje koleżanki, dawniej pracujące w bibliotekach uczelni niepublicznych, odwiedziłem w ich nowych miejscach pracy - w bibliotekach Politechniki i Uniwersytetu Medycznego, gdzie znakomicie się odnalazły i są cenione. Pobyt,  zwłaszcza w tej drugiej bibliotece w znacznym stopniu zaspokoił moje ego, gdyż znalazło się tam parę osób czytających mego bloga i chodzących na odbywające się w Trójmieście konferencje, na których miałem wystąpienia. A z bibliotek szliśmy na piwo lub kawę i długie pogawędki.
Na naszej kwaterze gościliśmy mego kolegę z ławy szkolnej, który osiadł z Gdyni. Zwykle gościmy u niego, gdzie jego żona Ania przygotowuje pyszną kolację. Ale tym razem byliśmy bez auta, więc Romek z Anią przyjechali do nas do Oliwy. A moja żona w przygotowywaniu przyjęć jest co najmniej nie gorsza od Ani. 

Spotkałem się też z radością z naszym dawnym kolegą z Biblioteki DSW, a dziś robiącego karierę urzędnika kuratorium oświaty. Wolałem go nie ciągnąć za język w sprawach polityki oświatowej, bo mógłby mieć problemy z lojalnością. I bez tego wystarczyło tematów.

wtorek, 31 lipca 2018

Na deptaku w Ciechocinku

Kiedy na Facebooku pozdrowiłem moich znajomych i nieznajomych, znaczna część komentatorów przypomniała znany kilkadziesiąt lat temu wielki przebój, śpiewany przez Danutę Rinn i Bogdana Czyżewskiego.
Ale my z żoną mieliśmy problem z identyfikacją owego deptaka. Formalnie chyba była nim ulica z zamkniętym ruchem kołowym, zaczynająca się tuż  za tężniami. Nie widzieliśmy jej nazwy, ale znajdujące się przy niej bary i pensjonaty z szyldami "Przy Deptaku". Ale jeszcze kilkanaście lat temu, gdy byliśmy tam poprzednio niczym się ta uliczka nie zalecała. No i pomimo pięknej (aż nadto!) pogody ruch pieszy był tu niewielki. Większy był na uliczce wiodącej od centrum do tężni i być może to jest TEN deptak. Być może jego funkcję pełni ulica Piłsudskiego lub długa ul. Armii Krajowej, wzdłuż której w części bliskiej centrum zalecały się wyjątkową urodą kwietne dywany,  pomiędzy którymi często spacerowaliśmy.

sobota, 21 lipca 2018

Wakacje w bibliotece

Tradycyjnie Biblioteka Dolnośląskiej Szkoły Wyższej przez całe lato dostępna jest czytelnikom, aczkolwiek nie w tak szerokim zakresie czasowym, jak w ciągu roku akademickiego. I czytelnicy z tej możliwości korzystają, zwłaszcza ci, którzy pracują nad dysertacjami akademickimi oraz studenci, którzy postanowili część egzaminów przełożyć na jesień.
Dla nas jest to też okazja, żeby wykonać prace, na które brak czasu w okresie, gdy bywa tu wielu czytelników. Co zresztą praktykują niemal wszystkie biblioteki. W naszym przypadku to są przesunięcia książek na regałach, a przy okazji odnowienie oznaczeń, oprawienie książek w znacznym stopniu zużytych.
Przesunięcia wzięły się z pewnych zmian. Oto kierując się wnioskiem kręgu wykładowców zajmujących się poradoznawstwem postanowiliśmy stworzyć nową sygnaturę i książki z tego zakresu ustawić na wydzielonych regałach. Nie przypuszczaliśmy nawet, że mamy ich blisko 500 woluminów, czyli niespełna dwa regały.
Jest to początek czegoś, co ma się nazywać "Archiwum poradoznawstwa", na które złożą się też - zdygitalizowane - materiały archiwalne oraz publikacje elektroniczne. Obiecali je dostarczyć nasi naukowcy i w części już obietnice realizują.

niedziela, 5 lipca 2015

Wakacje biblioteczno-rodzinne

Załoga Biblioteki Dolnośląskiej Szkoły Wyższej rozpoczęła wakacje od krótkiego (ale w sumie trwającego godzinę) zebrania, żeby ustalić plany wakacyjne i wprowadzić korekty do bieżących działań.
Poinformowałem też o tym, że powiadomiłem rektora o akcie dyskryminacji ze strony Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego, która odmówiła wypożyczenia międzybibliotecznego tylko dlatego, że jesteśmy biblioteką uczelni niepublicznej. Rektor poprosił mnie o przygotowanie projektu pisma, które zechce on wysłać do rektora UJ. "Jagiellonka" pogwałciła artykuł 32 Konstytucji RP. Wprawdzie nie jest ona organem władzy, ale jak przeczytałem w komentarzu do konstytucji artykuł ten należy rozumieć rozszerzająco zarówno gdy idzie o podmiot, jak i o przedmiot postępowania. I taki projekt przygotowałem.
W części sprawozdawczej poinformowałem zespół o przebiegu ostatniego przed wakacjami posiedzenia senatu uczelni i że dotychczasowy rektor prof. Robert Kwaśnica będzie nam rektorował przez następne cztery lata i że trwają przygotowania do obchodów "osiemnastki" DSW, planowanych na październik, a do których biblioteka się włączy przygotowując eksponaty na wystawę i być może przygotuje też wystawę własną. Magda karciarz zrelacjonowała przebieg imprez, za organizację których wzięła na siebie odpowiedzialność. Stwierdziła, że doroczny turniej kręglarski staje się coraz bardziej popularny i że być może trzeba będzie rozszerzyć w jakiś sposób jego formułę Natomiast mimo bardzo dobrej organizacji oraz informacji w środowisku kurczy się zainteresowanie udziałem w imprezie "Odjazdowy Bibliotekarz". Rok temu niewielką frekwencję tłumaczono deszczem, który spadł na niecałą godzinę przed planowanym startem, ale w tym roku pogoda była wymarzona. W tej sytuacji traci sens kontynuowania tej imprezy, wymagającej wielu zabiegów (gromadzenie pamiątek, nagród, przygotowania imprez towarzyszących oraz zorganizowania asysty policji. 
Dla wszystkich jest oczywiste, że tradycyjnie biblioteka otwarta będzie przez całe wakacje i że będzie się to odbywało w ograniczonych rozmiarach. Mianowice, tylko do godziny 16.00 i tylko w dni robocze. A w soboty i niedziele tylko te, podczas których  będą się odbywały zjazdy studiujących w trybie zaocznym i doktorantów. 
Poza tym czas ten będzie wykorzystany na ewentualne zajęcia dla praktykantów (Instytut Bibliotekoznawstwa Uniwersytetu Wrocławskiego tradycyjnie poprosił o przyjęcie ośmiu osób i pewnie tradycyjnie skieruje 2 - 3 osoby), ustaliliśmy, że jak zwykle uporządkuje się gruntowanie księgozbiór (przy bezpośrednim don dostępie czyni się to regularnie, ale i z braku czasu pobieżnie), a za rok przeprowadzi się skontrum, urządzi się na nowo pokój do głośnej nauki, który będzie tez strefą relaksu (dlatego już rok temu ustawiono w nim księgozbiór beletrystyczny) oraz zmieni się w pewnym stopniu układ księgozbioru głównego, gdyż otrzymamy w darowiźnie od pewnego antykwariatu 10 nowych regałów na książki. Niewiele to w stosunku do realnych potrzeb, po stworzone zostaną miejsca na połowę rocznego przybytku, ale na więcej nie możemy liczyć.
Poza tym uzgodniliśmy drobne przesunięcia w zakresach czynności. oraz ustalili parę zasad o charakterze porządkowym.

***

Mogę więc w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku sam ruszyć na wakacje. Jutro rano znów jedziemy z żona do Krakowa. Wprawdzie nasi przyjaciele nam odradzają, gdyż latem Kraków jest szczególnie "zasmożony", ale w zeszłym roku tego nie odczuliśmy. A oboje ciągnie nas do tego miasta, w którym zaczęła się nasza znajomość i zadzierzgnęło wzajemne uczucie. Trwające już 46 lat.
Biorę ze sobą "Ziarno prawdy" Miłoszewskiego (filmu nie widziałem, co może ii dobrze), żeby poznać pisarstwo tego autora. Żonie i dzieciom się bardzo podoba. A także tom reportaży Grzegorza Szymanika "Motory rewolucji": o Ukrainie, krajach północnoafrykańskich i Białorusi. Ale mam nadzieję mieć na nie mało czasu.
Pierwszy tydzień Pierwszy weekend sierpnia tradycyjnie zamierzam spędzić - przypuszczalnie wspólnie z bratem - w rodzinnych stronach, żeby w druga sobotę tego miesiąca jak co roku spotkać się z koleżankami i kolegami z mojej licealnej klasy. Zaś drugą połowę sierpnia spędzimy w Gdańsku, gdzie już umówieni jesteśmy na spotkania z przyjaciółmi, a ja ponadto z niedawna zdawałoby się studentką (absolwentką z 2001 roku, jeśli dobrze pamiętam), która tuż przed wakacjami uzyskała stopień doktora habilitowanego. W bibliotekoznawstwie polskim ustanowiła już drugi rekord. W trzy lata po obronie pracy magisterskiej (za która otrzymała doroczna nagrodę Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich) uzyskała doktorat, a w następne jedenaście lat - habilitację. I to wszystko w bynajmniej nie w cieplarnianych warunkach, bo przez lata godziła pracę naukową z obowiązkami dyrektora biblioteki, redaktora naczelnego pisma naukowego i wykładowcy wyższej uczelni, a ponadto urodziła dwoje dzieci. Ale jeśli ma się talent, jasno nakreśloną drogę kariery i jest się wystarczająco ambitnym, wtedy wszystko jest możliwe.Nie ukrywam, że jako były wykładowcy Majki odczuwam dumę.
Tradycyjnie od końca czerwca do pierwszych dni lipca kończąc rozmowę ze znajomymi, wspólpracownikami czy przyjaciółmi dodaję "Słonecznego lata!". Więc życzę tego wszystkim czytającym mego bloga, w te upalne dni czuje się w obowiązku dodać, że słonecznego, ale bez przesady

niedziela, 28 września 2014

Wycieczkowcem dookoła Europy

Kiedy osiem lat temu wróciliśmy z żoną z Australii (via Hongkong, wtedy zacząłem blogowanie), sądziliśmy, że to była nasza podróż życia. Teraz należy chyba uznać za nią odbyty właśnie rejs wycieczkowcem MSC Poesia (293 m długości, 32 m szerokości, 13 pięter krytych, w tym 10 nad powierzchnią wody i dwa najwyższe piętra odkryte)..
Trudno zawrzeć tu opis rejsu, bo komu chciałoby się długą relację czytać? Więc podaję tylko ciekawsze fakty i obserwacje.

niedziela, 21 lipca 2013

Wakacje 2013

Jestem akurat na drugiej turze tegorocznych wakacji. Pierszą spędzilismy z żoną na przełomie czerwca i lipca w Kudowie. Chodziło o to, żeby spędzić spokojnie tydzień, nie troszczyć się o codzienne zaopatrzenie, robienie posiłków, a w moim przypadku też na lekkie zdystansowanie się od bieżących wydarzeń politycznych. A przy okazji odwiedzić po raz któryś znane miejsca w Kotlinie Kłodzkiej. Była też okazja, żeby wpaść do Biblioteki Wydziału Zamiejscowego naszej uczelni w Kłodzku, dowieźć trochę nowości ksiązkowych i porozmawiać z bardzo sympatyczną naszą nową koleżanką Anią Turek. Tym bardziej, że już zaczęła przeżywać czekający ja w połowie lipca audyt, niezbędny do utrzymania posiadanego certyfikatu ISO. Już teraz wiem, że wszystko wypadło bardzo dobrze, zarówno wizualnie, jak i z punktu widzenia przestrzegania wszystkich procedur.