Z rozmów w gronie zawodowym pojawia się dość często potrzeba
odpowiedzi na pytanie, czy biblioteki muszą konkurować. I z kim.
Otóż muszą i
to w kilku wymiarach.
1. Muszą konkurować z innymi organizacjami, które oferują
podobne dobro. A tu konkurencją są organizacje, które oferują dostęp do tekstów zawartych w książkach,
czasopismach, na nośnikach elektronicznych, a więc głównie księgarnie, prywatne
zbiory osób zaprzyjaźnionych i Internet. Tym bardziej, że coraz częściej pojawiają się księgarnie, w których można usiąść przy stoliku, zamówić coś do picia i poczytać książkę zanim podejmie się decyzję o jej zakupie lub rezygnacji z zamiaru. Biblioteki zalecają się tym, że dostęp do ich zbiorów i usług jest bezpłatny lub wiąże się z symbolicznymi opłatami. Wymagają jednak wyjścia z domu, dokonania pewnych formalności i pilnowania terminów zwrotu pożyczonych materiałów lub też spędzania godzin w czytelni. Bywa, że wprawdzie poszukiwane materiały są w bibliotece, ale trzeba ustawić się w trwającej tygodnie kolejce, podczas gdy księgarnia może sprowadzić z hurtowni książkę już następnego dnia. Ale biblioteka chcąca skutecznie konkurować z księgarnią może zminimalizować formalności, a czas w bibliotece uczynić przyjemnym przez atrakcyjne urządzenie wnętrza, pozwalające łatwo zorientować się w zbiorach, wygodnie usiąść, skorzystać z komputera i internetu, posłuchać muzyki czy książki mówionej, zasięgnąć rady i pomocy bibliotekarza lub nawet napić się na miejscu kawy czy wody mineralnej.