Napisać, że Umberto Eco nalezy wciąż czytać, to - jak by to ujął Jerzy Pilch - nic nie powiedzieć. A tu wpadła mi do rąk niewielka objętością, bo formatem i owszem, książka Migracje i nietolerancja (Noir sur blanc, 2020), stanowiąca zbiór czterech esejów lub ich fragmentów, w części wygłoszonych w formie wykładów okolicznościowych. Eco był bowiem jednym z czesto zapraszanych gości do uświetnienia ważnych wydarzeń politycznych.
Wiadomo nie od dziś, że ten badacz i pisarz o bardzo rozległych zainteresowaniach i głębokiej wiedzy ma zdolność porządkowania i definiowania pojęć oraz formułowania zaskakujących i jakże trafnych twierdzeń, pomocnych w rozumieniu dziejących się tu i teraz zjawisk i procesów. Jak to w humanistyce, albo zgoła w całej nauce, żadna teza, żadna definicja, nawet poparta gruntownymi badaniami nie jest ostateczna. Bo albo pojawiają się nowe zdarzenia, nowe sposoby i paradygmaty pojmowania eksplorowanej rzeczywistości, które zachwiewają lub burzą ogólnie przyjęte stany wiedzy. .
Ale przecież na bieżąco trzeba się czegoś trzymać. Jednym wystarcza wiedzxa magiczna lub wywiedziona z wierzeń, inni jednak poszukują jej w dającej się przyzwoić na jakims poziomie wiedzy naukowej. Zwłaszcza gdy sami zajmuja się działalnością naukową, praktyką opartą na wiedzy naukowej, aktywnościa społeczną lub służących nauce.