Zrobiłem dziś remanent na mojej poczcie mailowej. M.in. zarchiwizowałem na moim komputerze wszystkie znajdujące się wśród "odebranych" numery biuletynu. Okazało się, że dwa czy trzy figurowały jako "nieprzeczytane". Bardziej prawdopodobne jest jednak, że przeczytałem je na poczcie służbowej, na której też je otrzymywałem.
Przychodziły one na moja pocztę od chyba 2001 roku, a od kilku ostatni lat regularnie co tydzień, z przerwami wakacyjnymi lub związanymi ze szpitalnymi lub uzdrowiskowymi przerwami jego redaktora, którym niezmiennie był mój - mam chyba prawo tak napisać - kolega po fachu i przyjaciel Wojciech Rozwadowski. Ostatni numer otrzymałem w końcu sierpnia, z informacją, że to już jest koniec. Bo nowe obowiązki zawodowe nie pozwalają Wojtkowi na kontynuowanie pracy. Bezinteresownej, trzeba dodać i absorbującej czasowo. Zniknął też profil ISBNik-a z Facebooka.