Tytuł wpisu może mylić. Narkomani to są przecież osoby uzależnione od narkotyków, a mnie, podobnie jak Kamilowi Sipowiczowi, o którego książce chcę napisać, chodzi o osoby, które miały raz lub mają sporadycznie kontakt z narkotykami, lub jak woli to ujmować Sipowicz, psychodelikami. Ale tytułem chcę sprowokować ewentualnych Czytelników do postawienia sobie pytania karać czy leczyć oraz próby zastanowienia się nad odpowiedzią.
Tak się porobiło, że nie wypaliwszy w życiu nawet pół papierosa, nie znając smaku ani woni narkotyków, przejąłem się walką o depenalizację marihuany. Przekonał mnie argument znawców problemu, że jest to substancja dalece mniej uzależniająca i mniej szkodliwa niż nikotyna lub alkohol, które przecież są w sprzedaży i sprawiają olbrzymi problem społeczny.W coraz większej liczbie krajów zaczyna się rozumieć, że bardziej skuteczną - i tańszą - metodą zmniejszania rozmiarów zjawiska używania narkotyków jest rezygnacja z karania używających, zapobieganie, edukacja i leczenie niż sadzanie w więzieniach. Tą drogą poszły m.in. Czechy i już odczuwają wynikające stąd korzyści.