Nie przeczytałem jej jeszcze całej (ale z pewnością zechcę doczytać, bo choć opowiadania nie są moją ulubioną forma literacką, to akurat te trzy przeczytane zachęcają do przeczytania reszty), bo zaniedbałem ostatnio lekturę prasy, a tam też jest co czytać z uwagą i rozmysłem. Jednak zwłaszcza historia o trzech starych, ale zadziwiająco żywotnych ciotkach, które napadły na kantor na Mazurach, za co trafiły w końcu za kratki, gdzie dosyć rzec można namieszały, narobiła mi apetytu na resztę książki. Znakomicie zarysowane trzy odmienne charakterologicznie sylwetki, trzy całkowicie różne i na swój sposób barwne historie życiowe, a to wszystko w żywym, podszytym lekką ironią języku. A do tego brzmiące naturalnie dialogi, gotowe do przeniesienia żywcem na plan filmowy.