Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historia. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 stycznia 2015

Żydzi w Polsce

Akurat w przeddzień rocznicy oswobodzenia obozu koncentracyjnego Auschwitz uporałem się z książką "Pamięć : Historia Żydów Polskich przed, w czasie i po Zagładzie" (Warszawa, Fundacja Szalom, 2004, pod red. prof. Feliksa Tycha.
Na początek autorzy zawarli uwagi o tożsamości Żydów, ich religii, języku i kulturze oraz geografii ich wędrówek i osadnictwa, a także kształtowania się ideologii narodowej. A że książka ma charakter popularyzacyjny, adresowana jest do szerokich kręgów czytelników, informacje tego typu powinny uporządkować ich szczątkowa wiedzę przemieszana ze stereotypami.
Kiedy czyta się o historii Żydów w dawnej Polsce, w okresie średniowiecza i renesansu, można być dumnym z tolerancji ówczesnych władców, którzy dali im schronienie, którego odmówiły im państwa Europy zachodniej z jednej strony i Rosji z drugiej i troszczyli się o zapewnienie im równych praw. Z różnym skutkiem, gdyż za Żydami szła legenda o ich sprawstwie śmierci Chrystusa, będąca powodem exodusu, łatwo przyswajalna przez miejscowa ludność. Sprawiało to, że z konieczności trzymania się razem,, co z kolei pozwalało na przydzielaniu im miejsc na osiedlanie się na granicach miast, jak np. w dzisiejszej dzielnicy Kazimierz w Krakowie. Ale zamieszkiwali też małe miasta, głównie na wschodzie kraju, w których czasem stanowili większość.

środa, 31 lipca 2013

Polityka historyczna. Komu potrzebna i do czego?

Z pojęciem "polityka historyczna" zetknąłem się pierwszy raz podczas rządów niesławnej pamięci koalicji PiS-LPR-Samoobrona. Skojarzenie narzucało się w sposób oczywisty: państwo lub partie polityczne mają (lub może tylko powinny mieć?) swój sposób pisania historii. No i zwłaszcza  główny koalicjant realizował tę politykę.  Według wyobrażenia ideologów Prawa i Sprawiedliwości dzieje naszego narodu miały być dziejami chwały narodu i panujących, nawet klęski miały być przedstawiane jako zwycięstwa, jak nie w sensie batalistycznym, to przynajmniej moralnym. Nad wydarzeniami mniej chwalebnymi należało zaś spuścić kurtynę, tak, żeby nie przedostały się do świadomości zbiorowej. A w ostateczności zaprzeczać ich zaistnieniu, tym zaś , którzy śmieliby o nich przypominać,odmawiać prawa do uważania się za patriotów. Podobnie jak tym, którzy batalie przegrane nazywają przegranymi.