sobota, 27 czerwca 2026

(Krwawa) ballada świętokrzyska

 Dziejąca się u podnóża Łysicy akcja powieści Gołoborze Macieja Siembiedy (Znak, 2025) toczy się - z przerwami - od upadku Powstania Styczniowego po czasy najnowsze.  Przyniosła ona autorowi uznanie czytelników i krytyki. Jest już laureatem paru nagród literackich i znalazła się wśród nominowanych utworów do nagrody Nike.
We wsi Grabina mieszkają dwa skłócone od lat dwie rodziny: Koczaków i Cebrzynów. 
Akcja zaczyna się od pojmania przez rosyjskich kozaków najstarszego w rodzinie Tomasza Kończaka. Został przez nich dotkliwie pobity i oślepiony. Zdążający instynktownie do swojej wsi zostanie znaleziony i nie ma on złudzeń, że wydali go Cebrzyny i poprzysięga krwawą zemstę. Nauczył się jakoś ze swą ślepotą żyć, nawet grać udatnie na skrzypcach i nawet mówi się, że jakby jednak trochę widział. Lata trwały zanim zrealizował swą przysięgę. Oczywiście Cebrzyny są pewni z czyjej ręki stracił życie najokrutniejszy członek ich rodziny zwany Karasiem z racji srebrzystej skóry przypominającej rybią łuskę.
I tak wzajemne zemsty, raz mniej raz bardziej krwawe i okrutne trwają przez obie wojny światowe, czas II Rzeczypospolitej, PRL-u. O ile jednak klan Kończaków angażował się w w świętokrzyski oddział partyzancki walczący na tyłach wroga, Cebrzyny raczej imały się bandyterki. 
Zdawałoby się, że Kończak ostatecznie dokonał na Cebrzynach ostatecznej zemsty, kompromitując ich w oczach mieszkańców i władz wojewódzkich niwecząc ich wielomilionową inwestycję w kompleks hotelowy w pobliżu klasztoru na Świętym Krzyżu, za co nagrodzony został odznaczeniem państwowym. Ale ten wraca do domu, chowa order do szulady i postanawia, że ma jeszcze 24 dni na zabicie swego odwiecznego nieprzyjaciela.
Wygląda na to, że historia nie ma końca.
I to wszystko na zręcznie odmalowanym tle politycznym Polski, szczególnie tzw. Ziem Zachodnich, obyczajowym kieleckiej wsi.
Na końcu pochodzący z tych stron autor wyjaśnia, co w jego powieści jest fikcją, a co zdarzało się naprawdę.

Sama powieść. bez posłowia liczy ponad 500 stron, ale czytając patrzy się z żalem, że zostało do przeczytania coraz mniej


Gołoborze

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz