czwartek, 1 października 2026

Zbrodnie w Karkonoszach

 Wśród autorów polskich powieści kryminalnych pojawiło się nowe nazwisko. Sławek Gortych w ciągu raptem czterech lat publikował już pięć powieści, układających się w Karkonoską Serię Kryminalną. Urodzony niespełna 30 lat temu w Lubaniu, z zawodu lekarz stomatolog stał się piewcą Karkonoszy i tam  umiejscawia akcję swoich powieści i im poświęca swój blog Zagubiony w Karkonoszach.
Bez skutku próbowałem pożyczyć którąś z powieści tego autora, gdyż wszystkie są "w czytaniu", a kolejka do każdej jest dość długa. Najnowszą powieść Święto Karkonoszy (WAB, 2026) więc sobie kupiłem i szybko przeczytałem.
Już pierwsze strony zapachniały mi dobrą literacką prozą, każącą wątpić, czy mamy do czynienia z kryminałem. Oto w domu we włączonym do Jeleniej Góry Sobieszowie, mieszka z żoną Robert Kowalewski. Odziedziczył go po swoim ojcu Bronisławie, który wysiedlony z rodziną ze Lwowa i osiadłszy w tych okolicach zapałał do nich z miłością. trafił tu na poniemieckie przewodniki turystyczne i opracowania historyczne. Zawarł znajomość z osobą, która z zapałem tworzyła archiwum miasta i okolic i w efekcie powstał pomysł kontynuacji przedwojennych Świąt Karkonoszy, ale nawiązującą do innej, wcześniejszej o ponad wiek daty wzmianki w źródłach o istnieniu Jeleniej Góry. Poznał też Niemkę, posiadającą pokaźną bibliotekę regionalistyczną. Powoli zaczęła rodzić się między nimi więź emocjonalna.
Któregoś dnia 2008 r. przed domem Kowalewskich zatrzymał się samochód na niemieckiej rejestracji. Gospodarz, Robert waha się, czy wpuścić gości, bo jest to sytuacja trochę krępująca, bo mieszka w poniemieckim domu po ich babce i nie wie, czy zgłoszą do niego jakieś pretensje, czy zechcą ocenić stan jego zachowania. Goście jednak przyjechali, żeby poprosić o trochę ziemi do przywiezionego woreczka. Najlepiej spod rosnącej w podwórzu wiśni. Wiedzieli bowiem z rodzinnych opowieści, że pod nią spoczywają zwłoki córki ich babki, czyli ciotki.
Nie dziw więc, że podejrzenie o sprawstwo jej śmierci pada na ojca, Bronisława.
Mimo to Robert postanawia jak co roku podjąć się kontynuacji dzieła ojca, czyli organizacji dorocznego Święta Karkonoszy. Brzemiennego w tragiczne wydarzenia, już ewidentnie kryminalne. W ich wyniku wyszło na jaw, w jaki sposób Bronisław wszedł w posiadanie domu, a jego syn niesprawiedliwie osądził ojca, zaś takie wartości jak przyjaźń i lojalność okazały się złudne.
Podziwiać należy autora za miłość do Karkonoszy, znajomość ich geografii i historii. Zresztą, swoją powieść opatrzył mapką szlaków, wędrówek postaci i schronisk, tych aktywnych, jak i tych, po których ostały się resztki
Święto Karkonoszy Gortych Sławek